Ten dzień można zaliczyć do tych, które na długo zapisują się w naszej pamięci i chyba coś zmieniają tak w środku, bardzo w środku.
Nie mówię tylko o zaliczonym egzaminie u dr.H., ale o tym co było wcześniej. Od kiedy sięgam pamięcią wyróżniałam się altruizmem wśród rówieśników. Wiele tego było. Pamiętam swoje pierwsze oddanie krwi:) heh... na wagary wtedy poszłam :D ale nie o tym chciałam.
Dzisiaj zrobiłam coś o czym myślałam od dawna i wiedziałam, że kiedyś to zrobię. Dużo o tym myślałam, przemyślałam setki razy wszystkie za i przeciw (którego nie znalazłam).
Dostałam kiedyś CUDowny skarb-swoje życie. Zupełnie za darmo. Obok nas żyją tacy, którzy żyją na kredyt. Często trzymamy ich spłatę w naszych rękach. Dlaczego się nie podzielić?
może dzisiaj na niedzielnej mszy, ktoś na końcu świata, a może pani z ławki obok mnie modliła się właśnie o mnie? O mnie-paszport do życia dla jej 2letniego synka?
A może to wcale nie o mnie chodzi... tylko ja swoim podekscytowaniem i postawą zachęcę kogoś do podbnego czyny i to ten ktoś zupełnie (starannie zaplanowanym oczywiście) przypadkiem uratuje komuś życie? Nie zrobiłam nic, a radość jest tak wielka, że mam ochotę krzyczeć na cały głos!
Dzisiaj zgłosiłam się jako potencjalny dawca do bazy Dawców Komórek Macierzystych! I jestem z tego powodu dumna!
i dlatego się się dzisiaj uśmiecham:)
ZAJRZYJ NA STRONĘ DKMS!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz