Jutro dzień, którego od jakiegoś czasu obawiają się wszyscy studenci 3MFZ, którym dedykuję poniższą opowiastkę, stworzoną na tę samą okazję, tylko, że rok temu:)
HISTORIA
Z ŻYCIA STUDENTA WZIĘTA
Wstaje student rano, z zamiarem nauki przez cały dzień.
Głodny (nie tylko wiedzy), przygotowuje odpowiednie śniadanie. Cieleśnie
nasycony, spostrzega, że w jego otoczeniu panuje ogromny bałagan, który
(oczywiście) uniemożliwia naukę. Zabiera się więc student za sprzątanie. Po tej
jakże męczącej czynności, student próbuje zasiąść do książek, lecz jego (już
lekko wyczerpany organizm) domaga się
kofeiny (bo jak wiemy nie samą nauką student żyje). Student spragniony kawy,
rozpoczyna ciąg czynności związanych z przygotowaniem napoju bogów, który
przerywa… BRAK KAWY! Student wiedząc, że bez kawy niewiele zdziała, nie
czekając ani minuty, zakłada buty, czapkę, szalik, rękawiczki… a nie…
rękawiczki ściąga, bo od tygodnia zaatakowała je straszna dziura na środkowym
placu, której student zamierza się oczywiście pozbyć. Kiedy rękawiczki są już uleczone,
student zakłada kurtkę, rękawiczki i wychodzi z domu. Pomimo niskiej
temperatury, śnieżycy, depcze do
osiedlowego sklepiku po upragnioną kawę. Student nie ma wyrzutów sumienia z
powodu swojej wyprawy, która tylko pozornie odciąga go od nauki, student łączy
przyjemne z pożytecznym(bo kto jak kto, ale student potrafi), dotlenia mózg,
który po takim spacerze, lepiej i szybciej przyswoi wiedzę. Kiedy student
dociera do osiedlowego sklepiku, na jego drzwiach dostrzega karteczkę z
napisem: „z powodu awarii prądu sklep dzisiaj nieczynny-przepraszamy”. Student
ze spokojem przyjmuje przeprosiny i wędruje do supermarketu na drugim końcu
osiedla (bo przecież nie będzie ryzykował kolejnymi awariami w pobliskich
sklepikach). Kiedy student dotarł do super marketu, spostrzegł ogromną kolejkę
braci i sióstr studentów… Nie wahając się, zajął swoje miejsce i czekał…
czekał… mijały minuty… kwadranse… godziny… Kiedy już był tak blisko swojej
upragnionej kawy, student przed nim zakupił ostatnią kawę… Zrozpaczony student,
który oczywiście nie był w stanie rozpocząć nauki bez napoju kofeinowego, udał
się po pomoc do brata studenta… bo kto inny zrozumie studenta, jak nie inny student…
I tak oto nasz student, wieczorem, po ciężkim dniu
powraca do domu, nasycony kawą i innymi napojami wprowadzającymi w błogostan i
staje przed ogromnym dylematem… książki czy łóżko?
dla naszego Studenta wybór jest prosty…
Nasz Student wie, że na egzamin NIE MOŻNA iść NIEWYSPANYM:)
Moje studiowanie jest już strasznie męczące, irytujące i inne ące.
Czasami mam wrażenie, że ich hymnem jest piosenka "Never ending story".
Dzisiaj w czasie wykładowego, zimowego spaceru z Elą i Renią poczułam jednak jak tego mi będzie brakować, jako nie-studentki, nigdy nie opuścimy razem wykłady aby się przejść po śniegu i trochę pośmiać z siebie nawzajem.
Moim dzisiejszym powodem do uśmiechu były właśnie Renia z Elą i ten nasz spacer:)
*****************************************************
*****************************************************
właśnie dostałam przeuroczą wiadomość, która nie mało, że wywołała uśmiech to jeszce masę innych ciepłych i zabawnych uczuć:D
dlatego postanowiłam, że się nią podziele:
"chciałbym cię bardzo poznać jestem samotny i nikogo nie
mam a ty mi się bardzo spodobałaś ja mam na imię
m**** i mam 19 lat i jak cos to napisz do mnie na gg
pogadamy i wogule to jest mój numer gg ******* od
poniedziałku do piątku jestm na gg o godzinie 17 a lub 18
godzinie a w niedziele od 15 godziny proszę napisz do mnie
na gg i przyjmij zaproszenie moje ok"
Od rana wiedziałam, że ten dzień będzie dziwny, ale aż tak?:D
w nocy zachciało mi się siusiu, ("Kochany Blogasku w nocy zachciało mi się siusiu" musiałam:D), więc wstałam i udałam się z zamkniętymi oczami do łazienki. Gdy tam trochę doszłam do siebie, zaczęłam się zastanawiać ile jeszcze pozostało mi czasu na spanie. i co?! wychodząc z łazienki słyszę dźwięk swojego budzika! (czytaj śpiącą Jolę w wykonaniu Ziemniaka:))
OKROPNE!!!
ale nie poddaje się, idę do kuchni, biorę zapałki, by zrobić życiodajną kawę, która mnie i tak poparzy, ale zanim jednak ona jakimś bliżej nie znanym mi sposobem wszystkie zapałki lądują na podłodze. I już wiem, że błędem było wstanie z łóżka. Wychodzę z klatki, dużo śniegu i przecieram szlaki. W drodze na przystanek wrzucam kartkę do skrzynki na listy, która ku mojemu zaskoczeniu nie zjada mojej ręki. Wsiadam w spóźniony autobus, jadę na uczelnie, gdzie dowiaduję się o kolokwium. Później spacer z Dziewczynkami. Kolokwium (nie pytać jak poszło-nie wiem). Powrót do domu i... ta jakże urocza wiadomość:)
albo się starzeje, albo naprawdę to jest takie urocze:D
spodobałam się jakiemuś 19latkowi z osiedla:D
achhh szkoda, że nie jestem młodsza:D
no ale teraz na ośce to przynajmniej jestem ktoś:D
ach... życie jest takie piękne:D
i znowu się uśmiecham:)
ps. wiadomości ciąg dalszy:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz